September 30, 2012

Summertime sadness

Jest  niedzielny wieczór, a ja wreszcie skończyłam ostatnią pracę domową.
Jestem zawalona nauką, ale spodziewałam się czegoś gorszego.
Nie robię nic pożytecznego, ale to dlatego, że nic mi się nie chce.
Wokół mnie panuje totalny chaos, ale to dobrze, bo tak samo jest w mojej głowie.

Czuję, że jestem w okropnie żałosnym stanie. Ponieważ gimbusiasty stan zakochania mnie wykończył, zmieniam się teraz w poważną licealistkę. Zaczynam wszystko od nowa, z nowymi znajomymi, nową garderobą i nowym podejściem do życia. Optymistycznie, bo czemu by nie?
W sumie już przyzwyczaiłam się do wszystkiego. Pomimo, że jeszcze miesiąc temu żałowałam rozstania z przyjaciółmi, stwierdzam, że może nigdy nimi nie byli. Teraz wszystko mi się podoba - szkoła, nauczyciele, ludzie. Mam nadzieję, że nie skończy się tak samo jak gimnazjum - na początku euforycznie, a na końcu depresyjnie. Wsłuchuję się w ostatnie wersy piosenki i myślę, że jest dobrze...
Lana Del Rey, bo któż by inny! <3

3 comments:

  1. Nie zadręczaj się, bo oszalejesz! Gimnazjum to najgorszy okres w życiu i wszyscy moi znajomi tak twierdzą. Więcej krzyku i płaczu, niż jest to warte! Sama się już niedługo przekonasz ;) Życzę powodzenia!

    ReplyDelete
  2. ale który ? ten z zamkiem ?
    Lana <3

    ReplyDelete